Pan Miodek

Samochodowy parking między supermarketem, a tzw. „wylotową” trasą z miasta, gdzie bez świadków można zostawić wystraszonego kota i odjechać w siną dal…

Tam właśnie pojawił się któregoś dnia sympatyczny, miziasty rudzielec – Pan Miodek. Ten uroczy, około półtoraroczny kocurek, miał jednak szczęście w nieszczęściu, garnącym się do ludzi zwierzakiem zainteresowali się miejscowi miłośnicy kotów. Przez dwa tygodnie dokarmiali oni Miodka, a kiedy pocztą pantoflową dowiedzieli się o działalności FMK, zadzwonili do nas z prośbą o pomoc. Kiedy poznaliśmy Miodka stało się jasne, że taki przyjacielski, ufny w stosunku do wszystkich ludzi zwierzak nie ma szans długo przeżyć jako kot blokowy, stąd momentalnie podjęliśmy decyzję o zabraniu kocurka ze sobą.

Miodek

Miodek chyba też z chęcią opuszczał blokowy parking, gdyż sam wszedł do przyszykowanego transporterka. Potem było trochę stresu związanego z przeprowadzką, „odgruzowywanie” kota w klinice weterynaryjnej Amigo, aż wreszcie Miodek (jak się okazało – rasowy nakolankowiec) był gotowy do poszukiwań nowego domku – który, być może przysłany przez Św. Mikołaja, przyjechał po niego kilka dni przed Wigilią.

(20.12.2013)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress